Święta kojarzą się z rodziną.

Z obficie zastawionym stołem i słuchaniem kolejny raz tych samych żartów, opowiadanych przez wujka/ciocię. I choć ten sam żart słyszymy co roku, to wciąż budzi uśmiech na twarzy… bo taka rodzinna tradycja.

Są rodzinne spacery, opowiadanie, co u kogo słychać, obserwowanie rozwijających się z roku na rok dzieciaków…

Niestety, często miły nastrój bierze w łeb, gdy któreś z dziadków, cioć lub wujków zacznie komentować sposób w jaki wychowujecie dzieci. Że za dużo swobody, że niegrzeczny, że w dupie się poprzewracało, „kto to widział, żeby dziecko…” itp.

O co tu chodzi? Skąd te kłótnie między pokoleniami w temacie wychowywania dzieci?

Ja tłumaczę to sobie i swojej rodzinie tak, że kiedyś nasi rodzice byli królem i królową w swoich rodzinach, a dzieci poddanymi bez prawa głosu. Takie były czasy. Dzieci i ryby głosu milczały, kobiety miały się zajmować domem, a ustrój polityczny był taki, że posłuszeństwo ceniono bardziej niż kreatywność czy umiejętność rozwiązywania problemów.
Teraz czasy się zmieniły. Dzieci mają i znają swoje prawa. Inna jest rola kobiety w świecie i w rodzinie. Dzieci nie wzrastają w świecie, w którym niczego nie ma, tylko w takim, gdzie wszystkiego jest za dużo… Jest inaczej. I to wymaga innego wychowywania.

Teraz wiemy już, że dzieci są ważne i wiemy, że jest coś takiego jak potrzeby.

I często tak bardzo fiksujemy się na tym, aby dać dzieciom odczuć, że są szanowane i ważne, że w naszym rodzinnym królestwie sadzamy je na tronie.

Tak zadziało się w naszej rodzinie, co spowodowało wielki chaos w domu, roszczeniowość i histeryczność u dzieci, a w naszym związku masę nieporozumień, a wręcz kryzys małżeński, w którym ja biegałam w jedną stronę wokół tego tronu jako służąca, a mój mąż w drugą, krzycząc, że dzieciom potrzeba DYSCYPLINY!

W takim oto momencie poznałam Pozytywną Dyscyplinę, która sprawiła, że w naszym królestwie na tronie zasiedliśmy ja i mój mąż, jako król i królowa, ale dzieci nie zostały poddanymi, tylko królewną i królewiczem, którzy współdecydują o losach królestwa, uczą się poszukiwania rozwiązań, w oparciu o 3 szacunki:

  • szacunek wobec siebie,
  • szacunek drugiego członka rodziny,
  • szacunek wobec wymogów sytuacji.

Co się zmieniło, kiedy poznałam Pozytywną dyscyplinę i stworzyłam nowy model rodziny?

  • W naszej rodzinie zapanował spokój i porządek oparty na umowach, współtworzonych i szanowanych przez wszystkich.
  • Dzieci są spokojniejsze, umieją rozwiązywać swoje problemy, chcą z nami współpracować.
  • Ja i mój partner gramy do jednej bramki i czerpiemy radość z bycia rodzicami.
  • Ja i mój partner mamy czas dla siebie nawzajem i mamy czas dla siebie samych, dzięki czemu jesteśmy najlepszą wersją siebie, zarówno w obszarze naszego związku, naszej rodziny, a nawet w swojej pracy.

Kochani!
Życzę Wam, żeby Wasze Święta odbyły się w właśnie w tych 3 szacunkach, oraz w atmosferze radości i spokoju.

Zachęcam wszystkich rodziców do poznania Pozytywnej Dyscypliny, bo na własnej skórze doświadczyłam, że jest to świetna metoda i uwielbiam dzielić się nią z innymi. Jako edukatorka PD, zapraszam do zgłębiania tematu – czy to poprzez lekturę wpisów, oglądanie filmików, czytanie książek czy też w pełnym wymiarze uczestnicząc w kursie stacjonarnym.

Miłego świętowania!

Monika Cywińska
Coach szczęśliwych relacji w rodzinie
Edukatorka Pozytywnej Dyscypliny